poniedziałek sie 2, 2010

Fot. iStockphoto
Ciąża, skoki wagi, upływ czasu – przyczyn, dla których brzuch kobiety przestaje być płaski jak deska może być wiele. Niektóre z nas mają więcej szczęścia (albo raczej – dobre geny) i rozstępy, wiotczenie skóry nie spędzają snu z powiek. Niektóre ciężko pracują, by zachować piękny brzuch – trzymanie diety, masaże, gimnastyka, systematyczne wcieranie kremów – to naprawdę przynosi efekty. Czasem jednak mleko się rozlewa, brzuch – nawet ten bardzo zadbany przed ciążą – za nic nie chce wrócić do dawnej formy. Co robić?
Czasem wystarczą wzmożone starania – jeszcze więcej “brzuszków”, jeszcze częstsze masaże (domowy sposób to masaż kostkami lodu, świetnie obkurcza skórę), odpowiednia dieta bogata w białko, kremy wmasowywane dwa razy dziennie, a nie tylko “od przypomnienia”. Czasami (często) jednak problem nie jest już kosmetyczny, a medyczny – i wtedy czas na konsultację u specjalisty. Medycyna estetyczna potrafi zdziałać cuda. Jakie? O tym mówi ekspert portalu eBobas.pl, który oglądnął 41 zdjęć, nadesłanych na akcję “Metamorfozy brzucha”, zdiagnozował problemy każdego brzucha (czasem zaś brak tych problemów), i zasugerował, co mogłoby pomóc w poprawie ich stanu.
poniedziałek lip 5, 2010
Jako początkująca mama (kilka lat temu) bałam się, że gdy przyjdzie czas na przygotowywanie mlecznej mieszanki – zawiodę moje dziecko. Źle przygotowywuję mieszankę, odmierzam niewłaściwą ilość proszku, przygotowuję zbyt gorącą wodę, mleko niedokładnie się rozpuszcza i dziecku wlatuje do buzi wielka gruda. Fakt, że przez całkiem niedużą dziurkę w smoczku żadna grudka by się nie przedostała, jakoś nie przeszkadzał mi w niepokojących wizjach.
Miałam je już w szpitalu, gdy nie byłam pewna, czy sobie poradzimy – ja i synek. Podpatrzyłam, że położne, przygotowując jedzenie dla maluszków, których mamy zdecydowały się nie karmić piersią, otwierają małe buteleczki z gotową mieszanką. Od razu zapytałam, gdzie mogłabym takie kupić. – O, to tylko w aptece – usłyszałam.
Ale w aptece okazało się, że w “ciągłej sprzedaży” buteleczek nie mają, trzeba zamawiać w hurtowni. Temat upadł, naturalny bufet przypadł mojemu dziecku do gustu. Ale wrócił po czterech miesiącach – i apteka sprowadziła nam ze trzy razy dostawę mleka w małych, 200 ml buteleczkach. Zapłaciłam jak za zboże, ale przynajmniej grud nie było…
Kilka tygodni wystarczyło, bym nabrała do siebie zaufania – i przeszła na mleko w proszku. Trochę bardziej kłopotliwe, ale w stosunku do cen gotowej mieszanki sprowadzanej przez aptekę – znacznie tańsze.
Mój synek pije już zwykłe mleko, ale od czasu do czasu – z przyzwyczajenia – robiąc zakupy, przechodzę obok regałów z produktami dla niemowlaków (kaszki, słoiczki…). Niedawno spostrzegłam, że pojawiły się tam gotowe mieszanki mleka modyfikowanego w kartonach i butelkach. Już niemal każda firma produkująca mieszanki mleczne ma w swojej ofercie też taki produkt.

Fot. Candia
Pomyślałam, że gdyby moje dziecko było młodsze, przynajmniej kilka razy w roku – wyjazdy do rodziny, wakacje – z chęcią zamieniałabym mleko proszkowe na taką gotową mieszankę. Wygoda w takich sytuacjach to prawie konieczność. A ponieważ na polskim rynku gotowe mieszanki mleczne to nowość, nic dziwnego że producenci prowadzą ciekawe akcje promocyjne – można wygrać nagrody rzeczowe, a nawet - wycieczkę do Paryża . Wieża Eiffla, nawet oblężona przez turystów, robi wrażenie. I bułeczka z czekoladą w jednej z paryskich kawiarni smakuje jak nigdzie indziej na świecie. Teraz można wygrać Paryż. Dlaczego nie spróbować?
czwartek maj 6, 2010

Fot. iStockphoto
Choć za oknem próżno wypatrywać wiosny (w Warszawie marne 12 stopni, wieje i pada), na stoiskach owocowo-warzywnych maj w pełni – rzodkiewka, sałata, szczypiorek, truskawki i młode ziemniaczki. Do wyboru i koloru. I smaku oczywiście.
Jeśli jesteś mamą małego dziecka, nie szalej jednak z zakupami. Nowalijki, mimo że wytęsknione i kuszące, wcale nie są zdrowe, zwłaszcza dla maluchów. Dzieciom poniżej 3. roku życia w ogóle nie powinno się ich podawać. Starsze dziecko (jeśli nie jest uczulone) można poczęstować nowalijką – byle nie przesadzić z ilością. Pamiętajmy, że nowalijki najczęściej rosną napędzane nawozami. I choć dziecko się nimi nie zatruje, może dojść do reakcji alergicznej, która nigdy nie jest przyjemna.
Na szczęście już niedługo rozpocznie się sezon na warzywa i owoce. Wtedy bez żadnych skrupułów będę podtykać mojemu dziecku truskawki, pomidory, jagody, sałatę. Czy jednak będzie chciał się zajadać? Rok temu było z tym zupełnie kiepsko… Ale to inny temat, niemniej ważny: jak przekonać malucha, by zjadł trochę warzyw. Macie jakiś pomysł?
wtorek kwi 20, 2010

Fot. BE&W
W gminach zakończył się już nabór do przedszkoli. Wiadomo, że dla dużej części dzieci – zwłaszcza najmłodszych – miejsc nie starczy, więc nic dziwnego, że rodzice trzy i czterolatków z wypiekami czekają na listy przyjętych do samorządowych placówek. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach dopiero przyjęcie dziecka do przedszkola otwiera mamie możliwość powrotu do pracy.
Co jednak zrobić, żeby radość z przyjęcia nie zmieniła się od września w koszmar? Wśród moich znajomych ze trzy rodziny musiały “na gwałt” weryfikować przedszkolne plany, szukać po kilku tygodniach niani, kombinować z podrzucaniem dziecka do jednych lub drugich dziadków, gdy okazało się, że przedszkolak wcale nie chce być przedszkolakiem. I swoją niechęć demonstruje do upadłego każdego dnia, z biegunką, wymiotami i histerycznym rykiem włącznie.
Psychologowie przyznają, że nie każdy 3-latek jest gotowy do przedszkolnej edukacji. Ale z drugiej strony, są dzieci które w grupie dobrze sobie radzą znacznie wcześniej. Na pewno zaś rodzice mogą przynajmniej w pewnym stopniu przygotować dziecko (i siebie) do nowego etapu w życiu. Jak? Przeczytajcie na portalu eBobas.pl
środa mar 31, 2010

Fot. iStockphoto
Nie odbierajcie nam prawa do naszych dzieci – krzyczeli kilka tygodni pod Sejmem działacze katolickich ruchów skupiających rodziców. Powód? Posłowie rozpoczęli prace nad ustawowym zakazem wymierzania dzieciom kar cielesnych.
Czy rodzice mają prawo do dziecka, czy do jego wychowania? Dziecko, w takim samym stopniu jak każda inna osoba, ma swoją godność. Jest człowiekiem, z takimi samymi ludzkimi prawami jak dorosły. Dlaczego więc prawo ma odmawiać mu ochrony przed poniżeniem, jakie niesie ze sobą bicie?
Badania naukowców, dowodzące iż bite dzieci są mniej inteligentne niż rówieśnicy, którzy nie dostawali “w skórę” zapewne wywołają sporo reakcji prześmiewczych. Lista ludzi wybitnych, którzy byli karani za pomocą skórzanego pasa czy twardej ręki jest zapewne bardzo, bardzo długa. Gdyby przeprowadzić sondę wśród współczesnych ludzi sukcesu (z różnych dziedzin, na różnych poziomach), niejeden zapewne przyznałby, że dostawał w dzieciństwie lanie.
Zresztą, po co szukać daleko. Nie ma chyba nic bardziej żałosnego, niż dorosły, który uderzając dziecko, sięga po argument: – Ojciec mnie bił, a wyrosłem na porządnego człowieka. No właśnie nie, niestety. Porządni ludzie nie biją. Nie, jeśli wiedzą, jaką krzywdę robią dziecku, i sobie też.
Chcesz wypowiedzieć się na temat zakazu bicia dzieci? Weź udział w ankiecie, wyraź swoją opinię w dyskusji.
środa mar 10, 2010

Fot. iStocphoto
Dziecko rośnie, mamie kończy się urlop macierzyński. Jeszcze może kilka tygodni “zachomikowanego” urlopu wypoczynkowego. I dylemat: brać urlop wychowawczy (bezpłatny), czy wrócić do pracy i podzielić się obowiązkami przy dziecku. I kolejne pytanie: Z kim się dzielić, i na jakich zasadach?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi – pewne tropy, jak zorganizować życie na nowo – podpowiadamy w Bobopedii, ale tak naprawdę każda mama (i każda rodzina) musi znaleźć na to własny sposób. Jednym będzie bardziej odpowiadać zostawienie dziecka z babcią, inni – mając wybór – zdecydują się na żłobek lub nawet na nianię.
Kto pomaga ci w opiece nad dzieckiem? To nasza kolejna ankieta, skierowana również do mam, które nie wróciły do pracy po kilku miesiącach, ale “siedzą w domu z dzieckiem”. Czy jest ktoś, na kogo pomoc możecie liczyć, i zostawić malucha choćby na kilka godzin w tygodniu, by zrobić spokojnie zakupy, pójść do kina czy na spotkanie z przyjaciółkami? Czy wreszcie mąż/partner po powrocie z pracy włącza się (nawet nie codziennie) w opiekę nad dzieckiem i możecie na niego liczyć?
Zapraszamy do udziału w ankiecie eBobasa, podzielcie się w dyskusji swoimi doświadczeniami.
Zapraszamy również do naszych pozostałych ankiet i rankingów.
piątek mar 5, 2010

Fot. iStocphoto
Mój siostrzeniec nie miał jeszcze trzech lat, gdy trafił na szpitalny oddział ratunkowy z diagnozą: zapalenie krtani. Lekarka, udzielając mu pomocy, powiedziała rodzicom: – Dziękujcie Bogu, że tak szybko mogliśmy interweniować. Każdy kwadrans zwłoki tak małe dziecko może przepłacić życiem.
Zapalenia krtani boję się nawet bardziej, niż zapalenia płuc. Właśnie dlatego, że atakuje późnym wieczorem i nocą (a jak jest z dostępnością pomocy lekarskiej w nocy, każdy rodzic dobrze wie). Że trzeba interweniować błyskawicznie, bez wahania. Czy w razie czego rozpoznam ten “szczekający kaszel”, o którym czytam na portalu eBobas.pl? Mamy, które mają już tę chorobę za sobą, “pocieszają”: – Tego kaszlu nie da się nie rozpoznać.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że moje dziecko jeszcze długo ta choroba będzie omijać. Zapalenie krtani u starszego dziecka nie jest już takie straszne, jak u 2-3 latka. Jednak na wszelki wypadek zapamiętuję porady lekarzy i doświadczonych mam – można je znaleźć na eBobasowym forum. Autorka wątku o zapaleniu krtani pisze: potwór czyhający nocą. Bardzo trafnie.
czwartek mar 4, 2010

Fot. iStockphoto
Już dawno podejrzewałam, że popularne porzekadło: “mądrzy ludzie żyją w brudzie” nie jest tylko wymówką dla nieidealnych pań domu. I że przesadne dbanie o czystość wcale nie sprzyja zdrowiu. Dlatego przy kompletowaniu wyprawki dla dziecka nie zakupiłam (jak niektóre młode mamy radziły) żelu do sterylizacji rąk. Nie kupiłam też sterylizatora do butelek – butelki i smoczki wyparzałam wrzątkiem. Nie myłam codziennie zabawek, od 4. miesiąca nie prasowałam ubranek. Nie zlewałam podłóg środkami bakteriobójczymi. Moje dziecko pełzając i raczkując na pewno na swojej drodze spotkało niejednego mikroba.
Zdrowy rozsądek jest chyba najlepszym doradcą dla początkującego rodzica - pomyślałam, czytając doniesienia o najnowszych badaniach uczonych z Northwestern University w Evanstone (USA). Nie eliminując (ponad miarę) bakterii z otoczenia mojego dziecka zwiększyłam jego szansę na zdrowy rozwój, wzmocniłam układ immunologiczny, dałam szansę uruchomienia się naturalnych mechanizmów rozwoju odporności. Polecam lekturę wszystkim, zwłaszcza zaś mamom noworodków i tym, które dopiero czekają na dzidziusia. Wtedy najłatwiej dać się zwariować!
Oczywiście – o higienę dbać trzeba. Zanim się weźmie maluszka na ręce, trzeba je wymyć (ciepłą wodą i mydłem). Dziecku (ani nikomu innemu) nie można kichać (kaszleć) w twarz. Podłogę, gdy dziecko pełza i raczkuje, trzeba myć codziennie. Czystość oznacza zdrowie. Przesadna higiena – niekoniecznie.
poniedziałek lut 22, 2010

Fot. iStockphoto
Feministki nie lubią bajki o Kopciuszku (pochwała skromności, uległości i posłuszeństwa), Śpiącej Królewnie (apoteoza bierności kobiety wobec świata) czy Królewnie Śnieżce (podobny powód). Ekolodzy krzywym okiem mogą patrzeć na Czerwonego Kapturka (utrwalanie stereotypu wilka – złej bestii) i baśnie ze smokami w roli głównej (rzeź smoków przez dzielnych rycerzy budzi w dziecku niechęć do żywych stworzeń). Dolary przeciw orzechom, że wszystkie baśnie – choć mają po tysiąc, kilkaset lat i mocno odstają od współczesnych realiów – za następne sto lat będą się mieć równie dobrze, jak dziś.
Dzieci potrzebują baśni, dorośli również. Nie tylko w ich uproszczonej, słodkiej, disneyowskiej formie – ale oryginalnych, czasem porażających brutalnością i okrucieństwem.
Wszystkim bohaterom dziecięcej wyobraźni eBobas życzy STO LAT. A raczej – TYSIĄC LAT!
piątek lut 19, 2010
Sukces! Po dwóch zdawkowych odpowiedziach Rzecznik Praw Obywatelskich (a raczej jego urzędnicy) chyba docenili nasze eBobasowe zaangażowanie w sprawę becikowego. Właśnie dostaliśmy odpowiedź, w której poinformowano nas, że “Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia postanowiły zmienić przepisy dotyczące wypłaty tzw. becikowego: kobiety które po 1 listopada 2009 wystąpiły lub wystąpią o wypłatę becikowego nie będą musiały udowadniać, że najpóźniej od 10. tygodnia ciąży były pod opieką lekarza ginekologa lub położnej. Jedynym warunkiem otrzymania pieniędzy będzie okazanie przez rodzica zaświadczenia lekarskiego, które potwierdzi co najmniej jedną wizytę ciężarnej u ginekologa lub położnej”.
My to wszystko już wiemy, pisaliśmy na portalu o przygotowywanej przez rząd nowelizacji przepisów dotyczących becikowego już kilkanaście dni temu. Ale warto odnotować fakt, że biuro RPO również zauważyło, iż w sprawie becikowego można było coś zrobić. Bo lektura wcześniejszych pism od Rzecznika Praw Obywatelskich kazała domniemywać, że Rzecznik problemu nie dostrzegał. Szkoda.
Panie kierowco bedę rzyg.... !