Gorący temat: Co piją dzieci?

Filed under: Dyskusje — Tagi: , , — MAMA @ 12:31
wtorek Lip 25, 2017

Lato, upał – wiadomo, chce się pić! Nie tylko dorosłym, dzieciom też. Te starsze potrafią już powiedzieć o swoich potrzebach, maluszki muszą otrzymywać odpowiednią ilość… No właśnie, czego? Oczywiście – wody! Czystej, wody. Niemowlętom podajemy wodę przegotowaną, starsze dzieci mogą pić wodę mineralną, kilkulatki – nawetwodę z kranu, jeśli jest dobrej jakości. Czy wasze dzieci lubią pić wodę? Czy chętnie ją piją, czy też dostają kolorowe napoje, soczki, herbatki? Jakie są wasze doświadczenia z przyzwyczajaniem dziecka do picia wody? Czekamy na dobre rady – tych nigdy za dużo w tym temacie!

Na wypowiedzi – komentarze pod tekstem na portalu – będziemy czekać do 7 sierpnia, 8 sierpnia ogłosimy, kto zdobył nagrodę. A tym razem rozdamy cztery nagrody, kubki Philips Avent z giętką słomką, idealne do nauki samodzielnego picia. Dwa kubki są przeznaczone dla dzieci powyżej 9. miesiąca życia, dwa – dla dzieci, które ukończyły roczek.


Gorący temat: Szkolne sklepiki

Filed under: Dyskusje — Tagi: , — MAMA @ 12:01
środa Wrz 2, 2015

2 września, dzieciaki-starszaki powędrowały do szkół z plecakami/tornistrami. W szkołach – rewolucja. Bo w szkolnych sklepikach ma nie być śmieciowego jedzenia. Żadnych słodkich (przecukrzonych) napojów, zwłaszcza gazowanych. Żadnych chipsów i batonów. Zdrowe kanapki, warzywa, owoce…

 

Co sądzicie na temat jedzeniowych rewolucji szkolnych? Sprawdzi się to rozwiązanie? A może, jak chcą oponenci, sklepiki szkolne padną, a dzieci będą się zaopatrywać w „pyszności” w sklepikach położonych niedaleko szkoły albo wręcz – rozkwitnie junk-food’owe podziemie, i po szkolnych korytarzach będą przemykać dilerzy mamb, lizaków i zakazanych chipsów?

 

Zapraszamy do dyskusji na temat szkolnych sklepików – dla autorów najciekawszych wypowiedzi mamy nagrody!


Gorący Temat: Rozszerzanie diety dziecka

Filed under: Dyskusje — Tagi: , , — MAMA @ 12:22
wtorek Mar 10, 2015

Nie ma chyba bardziej gorącego tematu, przynajmniej dla mam niemowląt, niż rozszerzanie diety dziecka. Przez pierwsze miesiące karmimy malucha mlekiem, najlepiej mlekiem mamy, ale im bliżej 5-6 miesiąca życia, tym więcej chcemy wiedzieć, jak wprowadzać nowe pokarmy do menu naszej pociechy. Podzielcie się swoimi doświadczeniami – jeśli ten etap macie za sobą, lub przemyśleniami – jeśli dopiero się przygotowujecie do rozszerzania diety dziecka. Na wypowiedzi – komentarze pod tym artykułem – będziemy czekać do 24 marca, do południa. Po południu ogłosimy, kto tym razem zostanie nagrodzony.

 

ZABAWKI_ROZSZERZANIE DIETY

 

Nagrody mamy tym razem trzy – są to zabawki TOMY, takie jak na zdjęciu. Przy przyznawaniu nagród weźmiemy pod uwagę wartość merytoryczną komentarzy oraz zaangażowanie w dyskusję.

 

Dyskusję prowadzimy pod tekstem o rozszerzaniu diety. Nie tutaj 🙂

 


Gorący temat: Wigilijne dania dla dzieci i matek karmiących

Filed under: Dyskusje — Tagi: , , , — MAMA @ 15:00
środa Gru 10, 2014

wigilijne_626x100-copy

W rodzinnym albumie mam wyjątkowe zdjęcie z rodzinnej wigilii, na którym 19-miesięczna siostrzenica dumnie pogryza długaśnego kabanosa. Takiego dania wigilijnego w naszej rodzinie jeszcze nie było. Minęło kilka lat. Moje dziecko zamiast tradycyjnego czerwonego barszczu poprosiło o talerz zupy pomidorowej – i takie danie też na stole się pojawiło. Dzieci nie muszą akceptować smaków, które dorośli uwielbiają, a część potraw wigilijnych w ogóle dla najmłodszych nie jest wskazana.

Jak wy sobie radzicie z modyfikacją przepisów, gdy przy stole wigilijnym siada matka karmiąca (noworodka lub kilkumiesięcznego niemowlaka), czy małe dziecko – które nie może jeść grzybów, kapusty i grochu, smażonej ryby, orzechów, miodu… Nie może, albo przynajmniej nie powinno. Na wasze wypowiedzi czekamy pod tekstem Przepisy na Wigilię dla ciężarnych, karmiących i małych dzieci do 17 grudnia (do godziny 12.00). Do wygrania dwie książki Joanny Krzyżanek z serii o Cecylce Knedelek: Cecylka Knedelek i Boże Narodzenie oraz Cecylka Knedelek i kolorowe bale.

Zapraszamy do dyskusji!


Gorący temat: dieta bezglutenowa

Filed under: Dyskusje — Tagi: , , — MAMA @ 13:07
środa Lis 19, 2014

Ach, ten gluten. Mój synek pierwszą odrobinę chleba dostał, gdy miał niecałe pięć miesięcy. Niewielką, na pół czubka palca. Posmakowało mu, a pediatra pochwalił decyzję: – Proszę przyzwyczajać dziecko do glutenu, powoli ale systematycznie.

Gluten nam nie szkodzi. Ale na rzeczywistość nie ma się co obrażać – coraz więcej sklepów ma w ofercie produkty bezglutenowe. Ostatnio nawet cukiernie zaczęły oferować takie produkty. Dieta bezglutenowa robi furorę. Stosują ją ci, którzy muszą (bo są chorzy na celiaklię) i ci, którzy uważają, że gluten to zło.

I to jest nasz kolejny „Gorący temat” na eBobas.pl: opiszcie wasze doświadczenia z wprowadzaniem glutenu do diety dziecka. A jeśli macie – swoje doświadczenia z dietą bezglutenową, zarówno w wersji dziecięcej jak i dorosłej.

Dyskusja potrwa tym razem dwa tygodnie. Na wpisy pod artykułem „Dieta bezglutenowa” czekamy do 3 grudnia, do 12.00. Mamy dla was pięć zestawów: dwie paczki bezglutenowych płatków Nestlé CORN FLAKES plus miska. Nagrody funduje producent bezglutenowych płatków Nestlé CORN FLAKES.

bezgluten_500x300

Oczywiście najmłodszych najlepiej z glutenem, jak radzą lekarze, po prostu oswajać. Być może nie będą mieć żadnych problemów z jego tolerowaniem. Ale rodzice powinni być czujni i obserwować dziecko – u dzieci z genetyczną predyspozycją, które zjedzą produkty zawierające gluten, dochodzi do uszkodzenia i zaniku błony śluzowej jelita i zaniku kosmków jelita cienkiego. Klinicznym odzwierciedleniem tego procesu jest rozwój zespołu złego wchłaniania, który następuje w ciągu kilku miesięcy od wprowadzenia glutenu do diety. Jednak, gdy choroba zostanie wykryta i u dziecka zostanie zastosowana dieta bezglutenowa, kosmki błony śluzowej jelita się regenerują. Dziecko zaczyna przybierać na wadze i staje się pogodniejsze.


Czasem wygoda to prawie konieczność

Filed under: Artykuły — Tagi: , , , — MAMA @ 12:03
poniedziałek Lip 5, 2010

Jako początkująca mama (kilka lat temu) bałam się, że gdy przyjdzie czas na przygotowywanie mlecznej mieszanki – zawiodę moje dziecko. Źle przygotowywuję mieszankę, odmierzam niewłaściwą ilość proszku, przygotowuję zbyt gorącą wodę, mleko niedokładnie się rozpuszcza i dziecku wlatuje do buzi wielka gruda. Fakt, że przez całkiem niedużą dziurkę w smoczku żadna grudka by się nie przedostała, jakoś nie przeszkadzał mi w niepokojących wizjach.

Miałam  je już w szpitalu, gdy nie byłam pewna, czy sobie poradzimy – ja i synek. Podpatrzyłam, że położne, przygotowując jedzenie dla maluszków, których mamy zdecydowały się nie karmić piersią, otwierają małe buteleczki z gotową mieszanką. Od razu zapytałam, gdzie mogłabym takie kupić. – O, to tylko w aptece – usłyszałam.

Ale w aptece okazało się, że w „ciągłej sprzedaży” buteleczek nie mają, trzeba zamawiać w hurtowni. Temat upadł, naturalny bufet przypadł mojemu dziecku do gustu. Ale wrócił po czterech miesiącach – i apteka sprowadziła nam ze trzy razy dostawę mleka w małych, 200 ml buteleczkach. Zapłaciłam jak za zboże, ale przynajmniej grud nie było…

Kilka tygodni wystarczyło, bym nabrała do siebie zaufania – i przeszła na mleko w proszku. Trochę bardziej kłopotliwe, ale w stosunku do cen gotowej mieszanki sprowadzanej przez aptekę – znacznie tańsze.

Mój synek pije już zwykłe mleko, ale od czasu do czasu – z przyzwyczajenia – robiąc zakupy, przechodzę obok regałów z produktami dla niemowlaków (kaszki, słoiczki…). Niedawno spostrzegłam, że pojawiły się tam gotowe mieszanki mleka modyfikowanego w kartonach i butelkach. Już niemal każda firma produkująca mieszanki mleczne ma w swojej ofercie też taki produkt.

Fot. Candia

Pomyślałam, że gdyby moje dziecko było młodsze, przynajmniej kilka razy w roku – wyjazdy do rodziny, wakacje – z chęcią zamieniałabym mleko proszkowe na taką gotową mieszankę. Wygoda w takich sytuacjach to prawie konieczność. A ponieważ na polskim rynku gotowe mieszanki mleczne to nowość, nic dziwnego że producenci prowadzą ciekawe akcje promocyjne – można wygrać nagrody rzeczowe, a nawet – wycieczkę do Paryża . Wieża Eiffla, nawet oblężona przez turystów, robi wrażenie. I bułeczka z czekoladą w jednej z paryskich kawiarni smakuje jak nigdzie indziej na świecie. Teraz można wygrać Paryż. Dlaczego nie spróbować?


Słodki problem

Filed under: Artykuły — Tagi: , , — MAMA @ 13:01
poniedziałek Lis 16, 2009

Fot. iStockphoto

– Nasza córeczka nie będzie znać smaku czekolady przed 5-tymi urodzinami – zarzekają się moi znajomi. Basia ma 3 lata – i nie widać, by nieznajomość smaku kinderniespodzianek i innych czekoladowych specjałów ją unieszczęśliwiała. Jednak czy tak będzie również we wrześniu, gdy mała pójdzie do przedszkola? Może trafić na kolegów, którzy jedzenia poza ciastkami, czekoladą i cukierkami niemal nie znają. Trudno w to uwierzyć, ale już w przedszkolu zdarzają się słodyczoholicy.

Troskliwi rodzice słuchają porad pediatrów i dietetyków, i eliminują z diety dziecka słodycze. Ale czy ci, którzy od czasu do czasu kupują czekoladowe jajo albo rozpuszczalną mambę, nadają się do rodzicielskiego piekła? Jak sobie radzić z ustaleniem granicy, oddzielającej to co można, od tego co dla dziecka szkodliwe? Teraz jest dobry moment na takie przemyślenia – za kilka tygodni Boże Narodzenie, wcześniej – Mikołaj. Kupować łakocie dwu, trzylatkom?

A może nie ma powodu, żeby się przesadnie zamartwiać i najważniejsze jest zachowanie zdrowego rozsądku? A Wy – jak sobie radzicie ze słodkim problemem?